Notki:
poniedziałek, 20 październik 2008, 18:47 Mówisz o miłości i sprawiasz mi ból. Ja śnię o wolności i bardzo chcę żyć.!

Co ja tu robię? Dobre pytanie... Może po prostu zapomniałam się pożegnać... Może zatęskniłam? A może jest źle? Nie, nie może być źle. Nie mogę narzekać. Jestem szczęśliwa. A może po prostu przybrałam taka maskę? Może udaje i już w to zdążyłam uwierzyć...? Bo wiesz... To jest takie posrane.

Czy jak zaczynałam pisać tego bloga, nie zaczynałam od Emila? Więc może i muszę skończyć właśnie na nim. Fascynacja? A może miłość! To było by takie cholernie nie fair, gdyby to tak się skończyło. Bo nie może! Nie miałam nawet szansy... A może ją już zmarnowałam? Tyle okazji było! A ja przez swoją głupią wstydliwość zaprzepaściłąm to, co mogłoby być. Ale to nie może się tak skończyć... Nie chcę do końca życia myśleć o nim i żałować, że nie podeszłam wtedy. Że nic nie powiedziałam. Och, ja nie potrafię. Po prostu. Umiem się tylko na niego patrzeć. Wzrokiem pełnym nadziei? A może bólu? Bo może nie jest tak, jak być powinno. Bo nie jest tak, jak to sobie wymarzyłam... Nie, nie marzyłam nigdy o nim... Wiesz Sylwia, on też mi się śnił. To sny sprawiały, że mocniej go kochałam. I to w ostatnim śnie on miał dziewczynę... Małgosia. Czyżby? Jemu też sama nadałam imię. A było takie samo, jakie nosi. Zbieg okoliczności? A może pamiętałam, że to będzie ktoś ważny. Pamiętałam jego imię... Nie, to nie może się tak skończyć. Bo muszę wiedzieć, czy coś by z tego w ogóle było. Bo to jest nie fair.

Tomek? To nienormalne, gdy rozmawiamy o nas, o naszym związku, na jakieś poważne tematy a ja się śmieję. Bezczelnie. Prosto w twarz. No przepraszam. Nie chcę go ranić. Ale taka już jestem. To chyba już nie jest miłość... To chyba już nic nie znaczy. Ale nie chcę być sama, wiesz? Dobrze mi z nim. A może raczej wygodnie? Bo mam wszystko to, co chcę. Każda zachcianka moja jest spełniona. Może dlatego brak mi szacunku... "Bawisz się mną". Czasami bywa okrutny...

Posrane. Po co piszę? Może czuję taką potrzebę...

M. (Faith91... Może rzeczywiście powinnam uwierzyć). Z resztą, co mnie to wszystko obchodzi...

niedziela, 29 czerwiec 2008, 23:47 But we both know, you left me no choice.
Życie jest jednak dziwne. I zaskakujące zarazem. A może po prostu ludzie tacy są. Jednak nie uwierzę w to, że on się zmienił. A nawet jeśli to mi nic do tego. Nie mogę spieprzyc tego co jest miedzy mną a Tomkiem, chocbym nie wiem jak bardzo chciała. A on znowu pcha się z buciorami w moje życie. Chce naprawic to co spierdolił. Nie sądzę co by żałował... Przecież on nawet nie wie, jak bardzo mnie zranił. Jak się przez niego czułam. Mi o tym przypomina mała blizna. Została tylko jedna, chociaż miałam pociętą całą rękę. Z tamtego okresu pozostał mi jeszcze list pożegnalny. Czy to nie przez niego próbowałam popełnic samobójstwo? A teraz on wraca. Ale podobno trzeba wybaczac. Ale czy warto? Nie mogę mu zaufac. Już raz to zrobiłam. Nie pamiętam już tych pozytywnych uczuc do niego. To wszystko minęło. Pozostały wspomnienia. Pierwszy pocałunek. Nasz trzydniowy 'związek'. I te pieprzone litry wylanych łez! Żyletka i krew... Nie powinien wracac. Tylko ten jebany sentyment...
Z ta 'drugą' już się uporałam. Chyba potrzebowałam tej rozmowy z Tomkiem. Musiałam wiedziec, że on nas nie porównuje. Że mnie kocha. Że ich nie pamięta już. Nie myśli o nich. I jeszcze kilka innych z pozoru błahych słów, które upewniły mnie. I jest wspaniale. Tylko, że spotkamy się dopiero w piątek...
A D. zaprosił mnie na swoje imienionowe ognisko... Od jego ogniska wszystko się zaczęło. Cała ta historia z T. (nie mówię tu o moim chłopaku, tylko o tym drugim. Zabawne, że mają takie same imiona.). Czy powinnam pójśc? Zobaczę. W sumie Tomek mi pewnie nie pozwoli. Słyszał już trochę o tym, co robiłam na takich 'imprezach'.  Pana D. nienawidzi, bo mu powiedziałam, że się kilka razy spotkaliśmy za jego plecami... I twierdzi, że mam słabą głowę i się upije. No dobra, to już nie jest to co kiedyś:D
I nareszcie jestem szczęśliwa:)  Warto było czekac. I do tego Hiszpania wygrała;)

Kończę, bo mam jeszcze trochę do napisania, ale nie chcę zanudzac;) Zostawię dla siebie, albo wrócę do pamietnika. O właśnie, trzeba się zagłębic w lekturę z 5 sierpnia... Bo ciekawa jestem tej historii z T. A może lepiej do tego nie wracac...?

To baj;)
M.
wtorek, 10 czerwiec 2008, 21:33 Forget about everything and runaway.
Chyba i u mnie jest wszystko dobrze. I chyba w końcu pozwoliłam sobie na szczęście. Pozwoliłam sobie się zaangażować. Uwierzyć. Zaufać. Na razie nie żałuję. I dziękuję Bogu za to, że pozwolił mi Go spotkać. Bo On odmienił mnie i moje życie. Potrzebowałam czasu... Dużo czasu, żeby to zrozumieć i należycie docenić. I nie odczuwam już tego jako słabości. Zmieniłam się.
I tylko blizny na nogach każą mi myśleć o tym, jak było źle. I za każdym razem jak na nie spojrzę, przypomina mi się K. I moja wielka miłość do niego. Uwolniłam się już od tego. Całkowicie. I zastanawiam się, jak można tak bardzo kochać, żeby robić sobie z tego powodu krzywdę. Nie no, rozumiem. Przeżywałam to 2 razy. I cieszę się, że po tamtych czasach zostały mi tylko blizny... I nie ważne, że są cholernie widoczne. Te doświadczenia mnie umocniły. Ale jednocześnie zobojętniły na życie i utrudniły mi otworzenie się na nowe uczucie. Ale nie żałuję. Bo nie zamierzam czegokolwiek w życiu żałować. I będę się tego trzymać.
A zaraz idę spać, bo zmęczona jestem. Byłam dzisiaj u okulisty. I jestem załamana... -3 dioptrie. To mnie trochę przybiło. A zaczynałam od -0,25. Cóż. A w szkole byłam na 2 ostatnich lekcjach;) I miałam coś jeszcze dodać, ale zapomniałam już. Znowu. Lepiej dla Was;)

M.
sobota, 07 czerwiec 2008, 19:27 I just wanna scream and lose control.
Cały dzień sama. Od dawna myślałam, że tego potrzebuję- odpoczynku od ludzi. Ale widocznie sama nie wiem, czego chcę.
Miałam dzisiaj iść z Bernadetą na festyn do nas. Ale Daniel do niej przyjechał. Mniejsza z tym.
Co do D. ... Nie wiem, czego spodziewałam się po tym spotkaniu. Chyba odpowiedzi na kilka pytań.  I uzyskałam je. Nawet więcej niż chciałam. Nie, już go nie kocham. W sumie nigdy tak na prawdę go nie kochałam. Ale dzięki temu uzmysłowiłam sobie jak ważny jest dla mnie T. (mój chłopak). I chcę być z nim. Mimo wszystko. To chyba dobrze, nie?
Nie wiem czemu tak w ogóle piszę. Może żeby pokazać, że wszystko jest ok? Jej, tyle razy już miałam ochotę po prostu nacisnąć czerwony krzyżyk w prawym górnym rogu, jak z resztą często ostatnio robię. Czemu umiem tylko pisać o czymś złym? Wtedy, kiedy się coś stanie? Może tak jest łatwiej. Bo teraz jest dobrze:) I wierzę, że tak zostanie. Może i jestem naiwna, ale co tam.

A Wy kogo byście wybrali, chłopaka czy przyjaciółkę? Czy ten wybór jest tylko dla mnie trudny...?
M.
czwartek, 05 czerwiec 2008, 19:40
Bo wiesz... Czasami tak jest, że dwoje pozornie bliskich sobie ludzi, raptem obiera różne drogi. Nawet najmocniejsza przyjaźń może osłąbnąć, jeżeli obie strony nie starają się w jednakowy sposób. Boże... tak długo walczyłam o tę przyjaźń. Ale teraz po prostu nie mam już siły. Nie mam siły po raz kolejny wyciągać ręki. Nie dosłownie, bo przecież nie jesteśmy ze sobą skłócone. Czasami po prostu ta druga strona musi przełamać swój upór i zrobić ten pieprzony pierwszy krok. Nie sądzę, co bym stała się samowystarczająca. Czasami potrzebuję, jak każdy z resztą, zwykłego przyjacielskiego uścisku i kilku słów... Wsparcia? Nie wiem. Po prostu obecności. Z resztą. Nie mam pojęcia po co ja to tu piszę. Ale tak, czy inaczej. Przepraszam Cię B. Za co? Nie wiem. Po prostu chciałabym, żeby było jak dawniej. Ale teraz masz Daniela. Ja mam Tomka. Czy to nie oni nas od siebie oddalili? Ale przecież dają tyle szczęścia...
Może czasami powinnam po prostu milczeć? Zachować pewne sprawy dla siebie? I próbować uporać się z nimi sama, zamiast opowiadać na blogu. Nie wiem.
A dzisiaj dla odmiany kocham Tomka. D. zeszedł na drugi plan. I to jest takie chore, bo ja na serio nie wiem, czego chcę od życia! Głupie dziecinne zachowania rozpieszczonej dziewczynki...
I sądzę, że wszystko to, co miałam na dziś do powiedzenia, już powiedziałam. A teraz powinnam mykać do biologii... Tylko, że mi sie nie chce. Ja chcę do Tomka! Tylko, że on jest 120 kilometrów stąd...

Statystyki
Liczba osób, które tu zajrzały:
 
1426
Liczba osób, które coś dodały:
 
86
Liczba osób, które się wpisały:
 
3
Księga gości
 

Nikogo nie poznasz dobrze po tym co pisze o sobie, ale po tym jak dobiera słowa. Nikogo nie poznasz po tym jak wygląda... nie poznasz jego wnętrza... Tak samo jest ze słowami... liczy się ich głębia, uczucia i doznania o których mówią... ich znaczenie to połowa sekretu...

 
<a>Oddaj głos na mojego bloga:)</a>
Aktualna liczba głosów:
 
274
<< Styczeń 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
Archiwum
Rok 2012
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Zobacz serwisy INTERIA.PL